Ostatnie dni wyjątkowo dają mi się we znaki a mój organizm bardzo usilnie stara mi się pokazać jak zawodna jest moja pamięć.... Tak-przeszłam dwie ciąże.. Tak-każda była inna jednak za każdym razem miałam książkowe dolegliwości, miesiąc po miesiącu.....Jakże ja szybko o tym zapomniałam...
![]() |
| W wolnym tłumaczeniu- 9 tydz. (ciąży) ;P |
No i sikanie. Sikanie przed wyjściem z psem, sikanie po wyjściu z psem. Sikanie przed wyjściem do sklepu, sikanie w sklepie i pędem trzeba do domu z zakupami bo...sikuuuu. W nocy sikanie, w dzień sikanie. Sikanie po południu, przed obiadem , po obiedzie....sikanie na zawołanie ;)
Jejuuu jaka ta pamięć jest ulotna.... Pamięta pierdoły, pamięta że MĄŻ powiedział jakąś bzdurę, że dziecko coś zbroiło, czy pies zrobił kupę na ostatnim spacerze czy też nie...a nie pamięta 9 miesięcy mordęgi....
No nie, nie dramatyzujmy-wg, książek ciąża jest najpiękniejszym okresem w życiu każdej kobiety o czym przypomina mi mój mąż za każdym razem gdy napierdzielają mi plecy-rozluźniają się już powoli więzadła-lub gdy cofa mi się na widok kurczaka albo czekolady....tudzież przy każdej innej okazji gdy dokuczają mi ciążowe dolegliwości ;) ;p
Więc tak, oczywiście jest wiele chwil wyjątkowych, niepowtarzalnych i cudownych natomiast często dolegliwości przysłaniają całą resztę zwłaszcza gdy są wyjątkowo uciążliwe. Ja mam tego pecha że moje są niestety uciążliwe chociaż dzięki temu cieszę się każdą wyjątkową chwilą w której jest mi dobrze lub lepiej, niż jeszcze parę godzin wcześniej....
Ostatnio byłam u przyjaciółki-znamy się od zerówki :D Wiadomo że bywało różnie-jak w małżeństwie-lepsze i gorsze chwile ale najważniejsze że nadal jesteśmy razem, mamy dla siebie zrozumienie, możemy sobie wszystko powiedzieć i pomimo burz zawsze wychodziło słońce :) Na wejściu jej mąż zapytał co do picia-chciałam powiedzieć że przecież obojętnie-albo to co zwykle bo zawsze to była kawa albo jeszcze dodatkowo herbata zielona w nocniku ;)-tzn jak największym dostępnym kubku bo pić to ja zawsze piłam dużo i lubię-pomyłka-lubiłam herbaty wszelkiego rodzaju.
W każdym razie jak tylko ledwo powiedziałam że obojętnie to zaraz myślę-KUXWA, KOBIETO, JAKIE OBOJĘTNIE...CHCESZ HAFTA PUCIC NA STÓŁ??? -fakt że nawet jakbym puściła hafta na stół, dom mojej przyjaciółki jest na tyle przyjaznym miejscem że nikt by tragedii z tego nie zrobił poza tym że wszyscy mieli by z tego ubaw chyba do końca moich dni i przy każdej dobrej okazji, najlepiej w obecności dużej ilości gości z namaszczeniem ta historia była by przypominana ;)
W każdym razie przyjaciółka zaproponowała wodę z cytryną co było bardzo dobrym posunięciem :))
Moja przyjaciółka urodziła niedawno trzecie dziecko :) Mały jest słodziakiem i moim zdaniem grzeczny-chociaż podejrzewam że i w tym aspekcie moja pamięć postanowiła wyprzeć z głowy wszystkie rzygi rozbryzgnięte na mnie , moje włosy i podłogę...wszystkie noce spędzone na oglądaniu audycji dla dzieci z melodiami uspakajającymi....wszystkie rzadkie kupy po pachy-chociaż co do kup to pierwsze kupy to jest nic....Jestem pielęgniarką i przed ciążą pracowałam z dorosłymi zazwyczaj w większości leżącymi więc kupka dziecka po mleku to był miód na moje serce ;D
Schody zaczęły się przy wprowadzaniu warzyw owoców -nie powiem trochę się zgarbiłam-nie mówiąc o moim mężu ;) ;P ale generalnie są rzeczy gorsze od śmierdzącej kupy-np. śmierdząca kupa pod paznokciami, albo śmierdząca kupa na spodniach gdy pielucha przesiąknie, albo ulubione klocki dziecka w nocniku ze śmierdzącą kupą których wyrzucić nie możesz...o nie nie nie....musisz wyjąć wszystkie i dokładnie umyć i zdezynfekować bo przecież dziecko je chce!!! akurat te!! Są ukochane więc zostały z namaszczeniem zamoczone w produkcie własnego ciała :D
Tak, na pewno moja pamięć o tym zapomniała bo gdyby pamiętała to myślę że mocno bym się zastanowiła nad kolejną ciążą albo chociaż zapaliła by mi się jakaś czerwona lampeczka chociaż taka malutka, malusieńka a tu nic......... Chociaż teraz gdy już moje dzieci dość podrosły wiem, ze wszystkie te kiepskie chwile mijają a później mimo wszystko wspomina się takie rzeczy najlepiej..... :D
Zdecydowanie jednak wiem o tym że moja pamięć najbardziej na świecie postanowiła wyprzeć z mojej głowy poród i nawet nie chce mi się do tego specjalnie wracać...Oczywiście była to piękna wiekopomna chwila, gdyż przyszły na świt moje kochane, wyczekane dzieci jednak jakoś zachodząc w kolejną ciążę nie myślałam zupełnie o tym że to dziecko trzeba będzie jeszcze urodzić ;) Nie myślałam o stresie, bólu, styraniu fizycznym , pobycie w szpitalu itd... No ale co tam, dam radę... co nie? ;)
Dzisiaj też moje spodnie przypomniały mi o tym o czym moja głowa zapomniała czyli że rośnie mi brzuch....Niby rzecz banalna a jednak można o tym zapomnieć, o jakże można......
Noszę spodnie jeszcze sprzed ciąży -nie wszystkie ponieważ niektóre szybko stały się za ciasne głownie w biodrach.....Chociaż brzuszek już widać to jakoś tam się wciskam. Dzisiaj postanowiłam umyć lodówkę. Spodnie które noszę ostatnio dość często postanowiły nagle rozerwać się w miejscu guzika. Usłyszałam tylko trach i myślę-ja pierdziule...kobieto, przydało by się pomyśleć o tym że już nie masz figury biegaczki tylko raczej wydry która zjadła wiadro ryb i próbuje się wcisnąć w swoją norkę... Całe szczęście tylko że w swojej naiwności nie poszłam w tych spodniach do sklepu i nie postanowiłam sięgać z czegoś z najniższej z najniższych półek w najdalszym kącie bo bym chyba umarła ze wstydu...
Tak, zdecydowanie trzeba na nowo do tego przywyknąć że rozmiar ubrań muszę trochę zmienić na większe .....biust rośnie, brzuch rośnie, waga rośnie..... Cóż takie uroki..... ;)
Czekam z utęsknieniem na kolejne przypominajki ;P które całkiem przypadkiem wyleciały mi z głowy.... Z pewnością jest ich sporo i to takich o których przez ostatnie 5 lat nawet mi się nie śniło.. ;)
Całkiem poważnie mimo uroków ciąży które niewątpliwie istnieją uważam że jest to okres zdecydowanie trudny dla kobiety, pełen zmian, burz, wahań nastrojów-od płaczu na reklamach, przez paraliżujący strach podczas wieczornego spaceru z psem między krzakami , wściekłością spowodowaną brakiem majonezu kieleckiego w sklepie pod blokiem aż do euforii spowodowanej nowymi skarpetami w szczury-chociaż to akurat miałam zawsze ;) ;P
Pamiętajcie-ciąża nie choroba :D :P jak ja to "kocham".... ;P
P.S. Na FB należę do grypy "@ujowe panie domu" i jak na @ujową przystało- @ujowe jest też zdjęcie , chociaż robiąc je wydawało mi się że jest ok ;) ;P




